Hamleci z Chorei

Tagi

, , ,

Studium o Hamletach w Chorei, w reżyserii Tomasza Rodowicza i Waldemara Raźniaka, jest próbą wybrania z Hamleta jego współczesnej esencji. Tego, co porusza aktorów, tego co w ich życiu o Hamleta bądź Hamleta się ociera.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Przed spektaklem stoimy w holu Fabryki Sztuki, a w tle słychać nagrania z rozmów zarejestrowanych podczas prób. Aktorzy opowiadają o swoich przodkach, rodzinach, wspomnieniach. Nie słyszę wszystkiego, bo wokoło gwar, ale oderwane zdanie „mój dziadek był stolarzem” kołacze mi się na granicy słyszalności i świadomości.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

To krótkie, godzinne przedstawienie rozpoczyna się od rytmicznych uderzeń o drewniane konstrukcje przypominające sławojki i ustawione na jednej linii przodem do widzów. Drewniana sławojka, z wyciętym w drzwiach serduszkiem, to znak polskiej cywilizacji, duch polskiej myśli technicznej, ulotna nadzieja, że idziemy do przodu. Ale w Studium rząd sławojek szybko zmienia się w szereg trumien, z których za moment wyjdą niczym zmartwychwstałe postaci dramatu.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Wcześniej drewniane drzwi się otwierają, by ukazać przemieszkujące wewnątrz senne, półnagie postaci. Przed wyjściem ze swoich drewnianych sarkofagów dostąpią łaski obmycia ciał, ablucji, która w tym dziwnym, odwróconym rytuale ma je przygotować do powrotu do świata żywych. Zwykłą szmatą maczaną w blaszanym wiadrze przywracana jest im świadomość żywych, tak żeby za moment mogli stać się Hamletami.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Każda postać tego przedstawienia jest Hamletem, a jego opowieść co i rusz podejmowana jest przez innego aktora, by za moment znów rozpłynąć się w działaniu grupowym, w rytmicznej choreografii, w zsynchronizowanych poruszeniach ciał po scenie, w skomplikowanych ćwiczeniach fizycznych, w napięciach mięśni, w cielesnym wyrazie emocji.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

W Studium przechodzimy kilka kluczowych momentów Hamletowej fabuły. Od spotkania starego Hamleta z synem, relacji Hamleta z Ofelią i z matką, aż po końcową walkę z Laertesem i pojawienie się Fortynbrasa. Ale najważniejsze w tej interpretacji Szekspirowskiej historii jest raczej rezonowanie tych znaczeń w emocjonalności grupy, ich fizyczne, cielesne reakcje, ich choreografia sporu, konfliktu, emocjonalności, balansujące między ziemskim pożądaniem, gniewem i uniesieniem, a śmiercią i zaświatami. Leżące płasko na ziemi sławojki/trumny to podest do gry, a zarazem wrota tamtego świata, groby, do których co i rusz spycha się jakąś postać.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Spośród postaci już na początku wyodrębnia się jedna figura (Adam Biedrzycki), duch oddelegowany do modlitwy, kontemplacji i śpiewu. Niby uczestniczy w akcji, ale jest oderwany, zagłębiony w sobie, osobny.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Zaraz po scenie gwałtu Hamleta na Ofelii i przed pojawieniem się armii Fortynbrasa, który wraca z podbitej Polski – jak to brzmi znajomo, ta postać medytująca w nakryciu głowy przypominającym kolorową jarmułkę wchodzi i przerywa akcję. Użala się nad kiepską jakością dramatu i gry, a potem oferuje odbity na ksero własny tekst. Zmusza aktorów do recytacji i zaraz okazuje się, że są to głupie banały, akademickie wypociny w rodzaju „kim jest Hamlet”. Postać burzyciela rytuału działa niesamowicie wymownie – jego wejście nie jest sztywno zaplanowane, zmienia się ze spektaklu na spektakl, a sam aktor decyduje, kiedy napięcie i energia gry nabrzmiewają na tyle, że należy je rozluźnić. Obecność takiej postaci wewnątrz gry, która działa jak bezpiecznik, ale również jak barometr, pozwala widzom śledzić wewnętrzne napięcie, reagować niejako z wnętrza, idąc za jego działaniami, gestami, ruchem.

Ta nagła zmiana tonu, rozerwanie rytmu, wyjście z transu działa jak dzwonek alarmowy – uświadamia, jak bardzo wtopiliśmy się w chóralno-rytmiczną rzeczywistość. Po jej zburzeniu przychodzi zbiorowo intonowana „Bogurodzica” i rytmiczne walenie z wnętrza drewnianych trumien, teraz znów postawionych w pionie i skrywających postaci, które w międzyczasie zdążyły powrócić do swoich zaświatów.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Studium o Hamletach jest w zamyśle próbą zastosowania technik gry wypracowanych przez Jerzego Grotowskiego do tekstu Szekspira. Jest też zderzeniem dwóch światów teatralnych – studentów Akademii Teatralnej w Warszawie i aktorów Chorei – z których w trakcie prac warsztatowych powstaje mimo wszystko spójna całość.

Fot. HaWa

Fot. HaWa

To opowieść przestroga – zgodnie z tym, co śpiewa końcowy chór, o ciele, które nie dba o duszę i o duszy, która ciału na wszystko pozwala. To opowieść o zaświatach, które dybią na nasze życie i o życiu, które osuwa się w zaświaty. To opowieść o państwie istniejącym na przecięciu kataklizmów i o czasie, który jest „kością złamaną w stawie”. Ale przede wszystkim to obraz zaufania, wspólnoty, działania pełnego wiary w obecność innego. To ciąg choreograficznych sekwencji, w których ciało wspiera się o inne ciało, człowiek podtrzymywany jest przez innego człowieka, a postać zaklinowana w innej postaci.

Michał Lachman

Studium o Hamletach

Na motywach tekstów: „Hamlet” Williama Szekspira, „Studium o Hamlecie” Jerzego Grotowskiego, „Studium o Hamlecie” Stanisława Wyspiańskiego

Teatr CHOREA, Akademia Teatralna im. A.Zelwerowicza w Warszawie

Reżyseria: Waldemar Raźniak, Tomasz Rodowicz
Muzyka: Tomasz Krzyżanowski
Choreografia: Janusz Adam Biedrzycki i zespół
Scenografia: Tomasz Rodowicz
Projekcja: Krzysztof Olszowiec, Paweł Klepacz, Tomasz Rodowicz
Światło: Tomasz Krukowski
Dźwięk: Marcin Dobijański

Hamleci: Martyna Byczkowska (Akademia Teatralna), Joanna Chmielecka (Teatr CHOREA), Anna Lemieszek (Akademia Teatralna), Elina Toneva (Teatr CHOREA), Janusz Adam Biedrzycki (Teatr CHOREA), Mateusz Burdach (Akademia Teatralna), Piotr Janusz (Akademia Teatralna), Michał Jóźwik, Aleksander Kaźmierczak (Akademia Teatralna), Jakub Kordas (Akademia Teatralna), Vova Makovskyi (Akademia Teatralna)

Premiera: 1 i 2 kwietnia 2017

Reklamy