Tagi

, ,

Łódź w Kulturze (ŁwK): Fundacja Urban Forms to instytucja powołana do rozwijania i pobudzania kultury miejskiej. Najbardziej kojarzona jest z powstaniem szeregu wielkoformatowych murali w wielu punktach Łodzi. Jakie były początki Fundacji Urban Forms?

Teresa Latuszewska-Syrda: Dawno temu prowadziłam firmę, która zajmowała się organizacją różnych imprez: koncertów i przedstawień teatralnych. Robiłam między innymi koncerty takich wykonawców jak Kult. Któregoś razu zgłosili się do mnie ludzie z Łodzi z prośbą o pomoc w zorganizowaniu koncertu hiphopowego. Zgodziłam się i w ten sposób poznałam środowisko związane z kulturą hiphopu oraz z graffiti. Potem wspólnie przygotowaliśmy imprezę Meeting of Styles. To była polska edycja międzynarodowego festiwalu graffiti funkcjonującego w Europie i na świecie od lat. W ten sposób dotarłam do środowiska twórców graffiti i tak się zaczęło. Szybko doszliśmy do wniosku, że mając wiedzę, doświadczenie i potencjał organizacyjny sami jesteśmy w stanie wymyślić imprezę, która będzie autorska, ciekawa, a ponadto skierowana do tego środowiska. Tak w 2001 roku powstała inicjatywa Outline Color Festival.

ŁwK: Czym był Outline Color Festival?

Teresa Latuszewska-Syrda: To był festiwal sztuki graffiti i kultury hiphop. Wchodziły w jego skład różne działania: malowanie graffiti, koncerty, graffiti jam, beat-box. Wtedy właśnie pomalowany został środek dworca Łódź Kaliska i podwórko przy Piotrkowskiej tam gdzie mieści się CIK. W kinie Cytryna powstało ciekawe malowidło, a w parku Baden Powella na udostępnionych nam ścianach graffiti jam. Tam też odbył się koncert, zresztą fantastycznie oceniony. Grali między innymi DJ Premier ze Stanów Zjednoczonych i Masta Ace. To był nasz duży sukces. Wtedy zorientowałam się, że poza graffiti funkcjonuje też street art, działania niekoniecznie wandalskie, a artystyczne. Zrozumiałam, że istnieje cały ogromny prąd kulturowy zwany sztuką ulicy, czy też sztuką miejską albo ogólnie działaniami w przestrzeni publicznej. Takie były nasze korzenie.

INTI ul. 28 Pułku Strzelcow Kaniowskich 48 Łódź

INTI ul. 28 Pułku Strzelcow Kaniowskich 48 Łódź

ŁwK: Skąd nazwa Urban Forms?

Teresa Latuszewska-Syrda: Ponieważ we wszystkich tych działaniach chodzi o „miejskie formy” twórczości. W międzyczasie powołałam jeszcze do życia Fundację Wspierania Sztuki Ulicy Outline. W ramach jej działalności w roku 2009 zorganizowaliśmy międzynarodowe seminarium poświęcone street artowi „Street Art – Prosto z Ulicy”. Współpracowaliśmy wtedy z MS2. Kuratorem tego seminarium i pomysłodawcą całej idei był Łukasz Biskupski. W seminarium wzięli udział najbardziej znani krytycy street artu: Tristan Manco, autor wielu książek z tej dziedziny i Cedar Lewisohn, kurator sławnej wystawy z Tate Modern, która pokazała światu, że street art to jest prawdziwa sztuka.

ŁwK: I co było dalej?

Teresa Latuszewska-Syrda: Ponieważ współpraca z Łukaszem Biskupskim dobrze się układała, postanowiliśmy działać dalej i zorganizować coś, co byłoby silniej osadzone w specyfice Łodzi. Trzeba pamiętać, że Łódź ma wyjątkową architekturę. Nie zdawałam sobie z tego wcześniej sprawy. W żadnym innym mieście nie ma takiego nagromadzenia ślepych ścian. W Łodzi ślepe ściany stoją frontem do chodników i do ulic. Jakby miasto odwracało się tyłem do przechodniów. Taka zabudowa powoduje poczucie dezintegracji i wyalienowania. Człowiek czuje się osaczony przez coś, co nie żyje, jest brzydkie i brudne. Doszłam do wniosku, że to jest rzeczywiście idealna płaszczyzna do działań, które chcieliśmy podejmować.

GREGOR CIAH CIAH ul. Lipowa 44 Łódź

GREGOR CIAH CIAH ul. Lipowa 44 Łódź

ŁwK: Jak udało się do malowania wielkoformatowych murali zaprosić tylu znamienitych artystów? Jak to organizacyjnie wyglądało? Czy wymagało dużych pieniędzy?

Teresa Latuszewska-Syrda: Dotykamy ważnego zagadnienia: sztuka a pieniądze. Moim zdaniem niezależna sztuka jest rzeczą szalenie trudną do zrealizowania. Wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego. Żadna twórczość nie jest możliwa bez środków finansowych. Nasza fundacja zdobywa pieniądze z Urzędu Miasta Łodzi oraz z grantów. Drugie pytanie: jak to było możliwe organizacyjnie. Trzeba wiedzieć, że artyści, którzy tworzą w przestrzeni publicznej, czerpią dość bezinteresowną satysfakcję z malowania na interesujących powierzchniach. Cenią sobie spotkania z nowym miejscem oraz możliwość poznania innego świata. Zatem jeśli tylko mają czas, to przyjeżdżają.

ŁwK: Czy artyści sobie sami wybierają ściany? Czy muszą dostosować się do miejsca i tematu?

Teresa Latuszewska-Syrda: Tak, stawiamy ich przed wybraną ścianą i mówimy: tu będziesz pracował, zastanów się, co chcesz zrobić i przyślij nam projekt.

ARYZ ul. Pomorska 67  Łódź

ARYZ ul. Pomorska 67 Łódź

ŁwK: Czyli projekt jest wcześniej omawiany?

Teresa Latuszewska-Syrda: Najpierw my go oceniamy, potem decyzję podejmuje plastyk miasta. Tego się trzymamy. Czasem z nim dyskutujemy, spieramy się… Nie zapominajmy, że działamy w przestrzeni publicznej, stąd koniecznie trzeba zadbać o zdobycie wszystkich pozwoleń. Umieszczenie jakiegokolwiek dzieła w przestrzeni miejskiej to ogromna odpowiedzialność.

ŁwK: Jaka była reakcja na te wielkoformatowe murale? Jak o nich pisali krytycy sztuki, a jak wypowiadali się zwykli mieszkańcy?

Teresa Latuszewska-Syrda: Reakcja była ogromna. Nie spodziewaliśmy się czegoś takiego. Okazuje się, że media uwielbiają tego rodzaju sztukę, ona jest już bardzo modna. Więc media odnosiły się do nas wyjątkowo pozytywnie. Nie pamiętam, żeby zdarzyły się krytyczne wypowiedzi na temat tego, co zrobiliśmy.

ŁwK: A profesjonalni krytycy sztuki?

Teresa Latuszewska-Syrda: Tu jest pewien kłopot. Profesjonalni krytycy sztuki uznają, że street art to coś przypominającego gorący kartofel. Zadają sobie pytanie: „czy to jest sztuka?”. Ale w „Arteonie” były dobre recenzje. Nasze działania zauważono także w magazynie „Graffiti Art”, który jest jednym z najbardziej liczących się na świecie czasopism poświęconych sztuce ulicy. W ubiegłym roku napisali o nas, że organizujemy jeden z pięciu największych festiwali graffiti na świecie. Trzeba pamiętać, że nasza łódzka impreza to jedyne takie wydarzenie w skali Polski. Jest ono całkowicie artystyczne, a więc nie odbywa się na czyjeś zlecenie, nie ma funkcji reklamowych, ani tym bardziej żadnych związków z bieżącą polityką. Poza tym jest to wydarzenie, które pasuje do klimatu tego miasta i jego tradycji artystycznej.

SAINER  ul. Uniwersytecka 12; ETAM CREW ul. Uniwersytecka 3 Łódź

SAINER ul. Uniwersytecka 12; ETAM CREW ul. Uniwersytecka 3 Łódź

ŁwK: Właśnie mamy ciekawą tradycję imprez spod znaku „Konstrukcji w Procesie”.

Teresa Latuszewska-Syrda: Te związki nie były zamierzone. Ale teraz chcemy świadomie czerpać z tej spuścizny. Do tej pory artyści dostawali fotografie obiektów i przyjeżdżali do nas z gotową koncepcją artystyczną. Teraz będą cały czas pracowali z wybranym dla nich miejscem, z ludźmi z tą przestrzenią związanymi. Mają tworzyć dzieło w bezpośredniej reakcji na to, co zastają. Spędzą w Łodzi cały okres festiwalu,

ŁwK: Czyli jednak zmieniacie formułę na festiwal?

Teresa Latuszewska-Syrda: Tak, od tego roku. Po pierwsze dlatego, że na festiwal łatwiej znaleźć sponsorów i finansowanie. Poza tym zrozumieliśmy, że należy rozszerzyć nasze działania, włączyć w nie warsztaty, spotkania, promocje książek, dyskusje. Zmieniamy się w święto sztuki ulicy. Umożliwiamy spotkania między ludźmi, a powodem do tych spotkań są inicjowane przez nas działania artystyczne. Festiwal będzie się nazywał Festiwal Galeria Urban Forms.

ŁwK: Liczycie na większą integrację festiwalu z miastem i jego przestrzenią?

Teresa Latuszewska-Syrda: Z doświadczenia, które już zdobyliśmy wynika, że tak to działa. Mamy na to dowody, ponieważ część naszych murali powstaje w miejscach mocno spatologizowanych. Właśnie w tych przestrzeniach pojawiają się kapitalne interakcje między mieszkańcami, którzy przychodzą, przyglądają się artystom przy pracy, potrafią przynieść kawę, zaprosić na obiad. W naturalny sposób ludzie czują się częścią tego, co robi artysta. Sami anektują tę sztukę do władnej przestrzeni życia. Poza tym trzeba pamiętać, że wielu artystów świetnie wykorzystuje naturalne elementy przestrzeni, w której pracuje. Wydobywają z niej coś, co jest piękne w inny od normalnego sposób: wiele jest przykładów artystycznych interwencji, które wręcz wydobywają dziurę w ścianie, liszaje i robią z tego materię artystyczną.

KRIK ul. Kilinskiego 73 Łódź

KRIK ul. Kilinskiego 73 Łódź

ŁwK: Czy są murale, które w mieście nie powinny się znaleźć? Na przykład słynna łódka na ulicy Piotrkowskiej prze BRE Banku?

Teresa Latuszewska-Syrda: Nie. To dzieło było właściwie pierwszym w Łodzi muralem z prawdziwego zdarzenia. Artystycznie to bardzo dobra praca. Nieważne, że umieszczono tam również element promocji Łodzi. Działa jako pewien symbol. No i najważniejsze, że nie powoduje żadnego zgrzytu w przestrzeni.

ŁwK: Na swojej stronie piszecie, że zależy wam na promocji szeroko pojętej kultury miejskiej. Co poza wykonywaniem murali wchodzi w zakres tej działalności?

Teresa Latuszewska-Syrda: Wspieramy rozmaite inicjatywy. Niedawno razem z dwiema studentkami łódzkiej ASP realizowaliśmy wymyślony przez nie projekt „Sztuka w międzyczasie”. Polegał on na artystycznej aranżacji przystanków komunikacji miejskiej. Te działania przyjmowały różne formy, ale ogólnie chodziło o to, aby ludzie znajdujący się na przystankach zastanowili się nad tym, na co patrzą, a także żeby zetknęli się z czymś być może dziwnym, być może zabawnym i niespotykanym. Sześć przystanków zostało w ten sposób zaaranżowanych. Akcja świetnie się rozwinęła. Artystki przyznały, że były zaskoczone reakcjami niektórych ludzi. Tym razem artysta był NAPRAWDĘ  w bezpośrednim kontakcie z odbiorcą, ponieważ mógł rozmawiać z ludźmi na przystankach, tworząc. Przystanki nie były wyłączone z ruchu, a ludzie przychodzili, rozmawiali, chcieli wiedzieć, o co chodzi w tej akcji. Pod wpływem takich rozmów artystki zaczęły odtwarzać dla ludzi różne utwory muzyczne. Poczyniły przy tej okazji mnóstwo zaskakujących obserwacji. Jedna z nich to taka, że na ludzi bardziej działa słowo niż obraz. Chcemy dalej włączać się w działania tego rodzaju. Nasza fundacja chętnie uczestniczy w imprezach kulturalnych, piknikach plenerowych, których celem jest nieco inne niż zwyczajne pokazywanie, czym jest sztuka i jej uprawianie w przestrzeni miejskiej.

ŁwK: Czym jest kultura miejska dzisiaj? Szczególnie w takim mieście jak Łódź.

Teresa Latuszewska-Syrda: Coś takiego tworzy się spontanicznie. Ktoś przychodzi, mówi, że jest kucharzem i przynosi pracującym artystom żeberka. W ten sposób rodzi się dialog. Ten dialog zaistniał między pasażerami miejskiej komunikacji a artystkami pracującymi na przystankach. Mieliśmy z tym do czynienia, kiedy Os Gêmeos malowali swój mural na Roosevelta. Ludzie specjalnie przyjeżdżali, żeby popatrzeć na ich działania, żeby zrobić zdjęcia i porozmawiać. Postawiliśmy tam nawet duże kanapy, na których dało się wygodnie posiedzieć.

OS GEMEOS ARYZ ul. Roosevelta 5 Łódź

OS GEMEOS ARYZ ul. Roosevelta 5 Łódź

ŁwK: To wspieranie kultury obywatelskiej.

Teresa Latuszewska-Syrda: Tak. W tej edycji festiwalu położymy jeszcze silniejszy akcent na związek artysty z miejscem, w którym pracuje. Mamy w planach specjalne warsztaty i spotkania moderowane z mieszkańcami konkretnych kamienic. Byłoby świetnie, gdyby inspiracja do tworzenia wypływała bezpośrednio od mieszkańców. Ta przestrzeń bądź co bądź należy do tych właśnie mieszkańców.

ŁwK: Nie planujecie akcji, które uczyniłyby was jeszcze bardziej widocznymi w mieście?

Teresa Latuszewska-Syrda: Tutaj trochę ponarzekam. Nie możemy się doprosić od miasta współpracy w wytyczeniu szlaku łódzkich murali.

ŁwK: To byłoby świetne rozwiązanie, bo przewodnicy łódzcy mogliby te obiekty włączyć w swoją marszrutę.

Teresa Latuszewska-Syrda: Oczywiście. Ale myślimy, żeby rozwinąć naszą działalność w stronę szeroko rozumianej turystyki postindustrialnej. Chcemy z tego uczynić nasz produkt firmowy. Przy tej okazji wspomnę o NeSpoon, artystce, która wykonuje coś co nazywa „miejską biżuterią”; to są różnego rodzaju ceramiczne wyroby przyklejane w miejscach publicznych. Podczas kolejnej edycji festiwalu zamierzamy wytyczyć skwery sztuki, gdzie takie dzieła będzie można oglądać. Łódź jest wręcz wymarzoną przestrzenią dla takich działań; podwórka-studnie i zaułki ulic idealnie nadają się do uprawiania sztuki miejskiej.

ŁwK: Ile osób tworzy Urban Forms? Kto zajmuje się organizacją tych projektów?

Teresa Latuszewska-Syrda: Na stałe jestem ja i Michał Bieżyński. Agnieszka Reiske nas wspiera i pomaga. Od niedawna mamy stażystkę, która też na różne sposoby pomaga. To tyle.

ŁwK: Jak układa się współpraca z miastem?

Teresa Latuszewska-Syrda: Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze. Miasto nas lubi i wspiera. Miasto docenia wagę tego, co robimy. Ale i tak o pieniądze musimy walczyć i startować w różnych konkursach.

SHIDA ul. Wojska Polskiego 82 Łódź

SHIDA ul. Wojska Polskiego 82 Łódź

ŁwK: A co ze sponsorami? Mamy takich w Łodzi?

Teresa Latuszewska-Syrda: W tym mieście jest z tym problem. Ikea wspomagała nas zeszłym roku. Na szczęście mamy nowego sponsora i chyba mogę powiedzieć, że to będzie sponsor na wiele lat. Ale zdobycie sponsora to wyjątkowo trudna sprawa.

ŁwK: Wasza działalność ma wpisaną w swój charakter pewną ulotność, niektóre murale mogą zostać zamalowane, ściany zburzone. Nie przeszkadza to wam?

Teresa Latuszewska-Syrda: Ulotność i tymczasowość jest wpisana w ten rodzaj sztuki. Nie tworzymy dzieł, które mają trwać wiecznie, jak pomnik. Celem naszej działalności pozostaje działanie tu i teraz, pobudzanie myślenia, wywoływanie nieoczywistych skojarzeń, prowokowanie ludzi do niecodziennych interakcji z otoczeniem. A jeśli niektóre efekty naszej pracy są efemeryczne, cóż…

ŁwK: Spektakl teatralny czy nawet Festiwal Kinetycznej Sztuki Światła też są wydarzeniami efemerycznymi. A jednak są to zdarzenia kulturalne i nikt nie żali się, że drogo kosztują, będąc jednocześnie nietrwałe, nie zostawiając w mieście większego śladu materialnego.

Teresa Latuszewska-Syrda: Społeczne oddziaływanie jest najtrwalsze. Ono zostaje na zawsze. Każda taka inicjatywa powoduje, że coś się w ludziach zmienia. Ten społeczny aspekt sztuki jest ważniejszy niż jej walor dekoracyjny, ozdobny. Tak po prostu jest.

M-CITY ul. Legionów 19 Łódź

M-CITY ul. Legionów 19 Łódź

ŁwK: Czy rozważaliście ewentualność współpracy organizacyjnej bądź koncepcyjnej z jakąś inną imprezą, która już w Łodzi się odbywa. Takie połączenie sił, na przykład z Festiwalem Light Move?

Teresa Latuszewska-Syrda: Każda taka współpraca jest trudna. Jestem zdania, że to byłoby świetne rozwiązanie, ale chyba takie poglądy niestety są odosobnione. To dziwne, ponieważ prawdziwa siła rażenia przedsięwzięcia kulturalnego rodzi się wtedy, kiedy rozmaite inicjatywy zostają skoncentrowane w jednym miejscu i w jednym czasie. Wtedy osiągamy potężny efekt. Zobaczymy, może w przyszłości coś się pod tym względem zmieni…

Galeria Urban Forms small map

Kolejna edycja Festiwalu rozpoczyna się 14 września i potrwa do końca miesiąca (www.galeriaurbanforms.org).

Reklamy